NIC NIEZWYKŁEGO

mieszkała na strychu
i nie miała zbyt wiele
brzydziła się sobą
uwięziona w obcym ciele

nie poznała miłości
smakowała udręki
marzyła ciągle o tym
by ktoś pragnął jej reki

widziała mnóstwo twarzy
wszystkie zmęczone
dziwiło ją to, wiedziała
że nie do smutku są stworzone

patrzono na nią z góry
lub uroiła sobie
że litują się nad nią
jak na trupem w grobie

dano jej możliwość
podbijania świata
lecz nie tego pragnęła -
- po prostu chciała latać

chciała wzbić się wysoko
upadła bardzo nisko
w swoim pesymiźmie
została optymistką

przywiązała się do kilku
osób jak postaci
z filmów, nie wiedząc
ile przez to traci

wmawiała mimo wszystko
własnemu odbiciu
że dużo zyskała
na serca rozbiciu

chciała zostać silną
jak uczono w szkole
użalała się, płakła
krzycząc “ja pierdolę”

kochała każdego
odrobinę za mocno
rozbijała szklanki
z wściekłością owocną

topiła się w sobie
zmieniając na lepsze
próbując wciąż złapać
to samo powietrze

biegła do przodu
z małymi postojami
nie ruszając się, chociaż
zostawiała za plecami

kolejne dni i noce
jak zwiędłe tulipany
odtwarzała swój życiorys
jakby był nagrany

beształa samą siebie
za każde narzekanie
poddawanie w wątpliwość
czy szczęśliwą się stanie

nie znosiła w sobie tego
że była słaba
dopadały ją pytania
czy jest sens się poskładać

chciała zatkać uszy
i nie słuchać życia
zamiast śmiać się głośno
i wyjść z nieukrycia

przeżywała mocniej
wrażliwa jak artystka
chociaż jej talentu
nie mierzono w zyskach

płakała bardzo mało
wciąż mając łzy w oczach
i ciągle pisała
wiersze. po nocach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz