zawieszona w bezradności
cisza kłuje moje uszy
świt rozbraja wszelkie wizje
dość mam marnych mych katuszy
bo decyzję muszę podjąć
w co uwierzyć i jak patrzeć
czy niepewnie ciągle kochasz
czy próbujesz mnie już zatrzeć
czekam nocy, bo gdy przyjdzie
mrok zasnuje pustkę, przepych
umysł wróci do minionych
wzlotów, wyjmie stare bzdety
i pomyślę jasno, dobrze
usnę błogo i spokojnie
tak poczuję Ciebie obok
jakbyś śpiewał znowu do mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz