MALOWANE

okropnie samotne malują się noce
i pustkę czuję przy sercu
kiedyś obok leżały Twe słowa
lecz dziś nic nie ma w tym miejscu

męczące i długie mnożą się godziny
gdy zamknąć muszę powieki
na próżno szukać pociechy w modlitwie
i nie przydają się leki

wpadłam z impetem w euforię i uśmiech
składając dla Ciebie swą duszę
a teraz, kiedy poddałeś się w walce
zapadam się w sobie i kruszę

kolejna minuta mi spływa po gardle
przestać to nie chcę, to nie umiem
marzę byś kiedyś pokazał mi powód
bo sama go nie rozumiem

przecież pomimo wszystkich przykrości
nie można się poddać tak łatwo
pragnienia raczej nie gasną tak szybko
jeśli wciąż pali się światło

więc wstąp w mą niewinność raz jeszcze
i patrząc prosto w kochanie
powiedz, dlaczego jesteśmy tak trudni
i czemu tu nie zostaniesz

pokaż mi śmiało, niczym na mapie
miejsce, gdzie gwiazdy upadły
i wtedy już całkiem zwiędnę w spokoju
z pewnością, że lęki mnie skradły

wykrzycz gdzieś z głębi wszystko co tłumisz
recytuj z pamięci swe żale
opowiedz z innego punktu widzenia
to, co znam doskonale

dopiero, gdy powiesz z wściekłością
że nigdy Cię przy mnie nie było
broń swoją złożę, wyciągnę chorągiew
wypuszczę, co nas skleiło

lecz jeśli nie umiesz zupełnie szczerze
powiedzieć, że nic nie zostało
zachowam dla Ciebie każdą melodię
kawałki duszy i ciało

bo chowasz się we mnie uparcie i nie wiem
czyja właściwie to wina
lecz jedną prawdę znam doskonale:
kocham, ubóstwiam Cię trzymać


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz