DO DRZWI ROZLEGŁO SIĘ PUKANIE

puk puk

to chyba Ty
z pewnością otwierasz
spróchniałe drzwi
szukasz powietrza
wchodzisz i kradniesz
każdy mój oddech
dopóki nie spadniesz

przykleiłeś gwiazdy
do nie tego sklepienia
i teraz twardo udajesz
że to nie ma znaczenia

zawarłeś się we mnie
przychodząc bez pytań
więc cienia przyszłości
próbuję się schwytać


puk puk

już wiem kto przybywa
zmazując mą ostrość
myślą, którą skrywa

czuję obecność
zblakłego kochania
wiesz doskonale:
otworzę Ci sama


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz