W IMIĘ MIŁOŚCI

wepchnęłam Cię do nieurodzaju
wyrwałam z cichego raju
bezdusznie zabrałam beztroskę

odarłam Twój spokój niechcący
zeszliśmy do piekieł płonących
kwiatami pierwszej miłości

bo nie ma kochania bez bólu
i możesz próbować, mój królu
lecz nie unikniesz cierpienia

dostajesz w zamian niepewność
krew i sukienki zwiewność
oczy, zerwane usta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz