to nie tak, że myślę o Tobie
dwadzieścia pięć godzin na dobę
że tęsknie dni osiem w tygodniu
że płonę przez Ciebie w ogniu
nie czekam z każdą sekundą
aż wszyscy sobie stąd pójdą
by wciągnąć się w szczerą rozmowę
ja nic Ci o sobie nie powiem!
nie wyczekuję niepewnie
na słowa i twarz mi nie blednie
gdy słyszę ból z Twojej mowie
nie martwię się o Twe zdrowie
to nieprawda, największa bzdura
że przez Twój głos bujam w chmurach
bujdy i chore wymysły
że obrączki dawno już przyszły
przecież się prawie nie znamy
nie Ciebie dotyczą me plany
nie z Tobą wiążę uśmiechy
nie w Tobie szukam pociechy
czemu więc myślisz, słodziutki
że łapać chcę oddech Twój krótki?
nic nie ma w Twoich źrenicach
co mogłoby mnie zachwycać
nie wiem kto Ci to wmawia
że wiedzieć chcę o Twych sprawach
ktoś kłamie uparcie, że pragnę
być obok Ciebie…
niech zgadnę:
sam wszystko to wymyśliłeś
bo dzięki mnie rośniesz w siłę
chcesz pokazać wszystkim wokoło
że miłość można brać na wesoło
powiem Ci tylko na koniec:
nie obchodzą mnie Twoje dłonie
wiersz piszę nie na Twój temat
po prostu… łamię znów schemat!
bo nieprawdą jest to, że kłamię
(kochanie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz