złe rzeczy mnie dręczą, gdy zasnę
bez Twoich słów i obietnic
ze świadomością, że muszę
całą swą miłość przekreślić
męczę się w ciemnych objęciach
mniej widzę, a więcej odczuwam
i strach oblewa mnie drżeniem
spokój nie chce się udać
boję się coraz bardziej
nie mogę zasypiać, choć muszę
a kiedy oczy już przymknę
znów mnie dopadną katusze
podrywam się w środku nocy
po kilku godzinach w niebycie
nie ma nic poza tempem
w jakim spieszy się serca bicie
łapię oddech z chwilową ulgą
gdy znany świat mnie otacza
po chwili jednak już wiem
co fakt ten bezwzględnie oznacza
sen mój był metaforą
tego, co płynie na jawie
i choć nie mam sił się buntować
emocji swych nie zostawię
bo nie ma Cię przy mnie, najdroższy
szydzi z mych uczuć milczenie
ust, które miałam ukochać
poranków łagodnych drżeniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz