NAD RANEM

jakieś słowa się tu plączą
we fragmentach starych gwiazd
staram się poskładać wiersze
już nie pierwszy raz

trudno skleić coś z tych uczuć
które same się nie znają
chcesz je wypluć, oddać, zniszczyć
lecz uparcie tu zostają

chowasz je w bezpiecznym schronie
ze ścianami z łatwych zdań
i na moment gubisz myśli
które nie chcą przejść przez krtań

nie pozbywasz się ich całkiem
to by było niemożliwe
mocno je upychasz na dnie
robiąc miejsce na szczęśliwe

nie pokażesz ich nikomu
bo po prostu nie chcesz przyznać
ani ludziom, ani sobie
co jest źródłem twoim wyznań

wrócą kiedyś, czujesz, słyszysz
dreszcz rozchodzi się po skórze
wszystkie bóle i rozterki
znowu staną się zbyt duże

lecz na razie je pogrzebiesz
w trzeciej formie czasownika
złożysz się do snu jak dziecko
bo noc przecież drzwi zamyka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz