Boże znad chmur
Przemyj oczy swe
Wodą z brudnych rzek
Może wtedy ujrzysz ból
Bo dobrze wiesz
Czemu się Ciebie człowiek zrzekł
Nim odejdziesz w niebiosa
Chciej otworzyć uszy
Wysłuchać co mówi rosa
Może coś Cię jeszcze wzruszy
Wiem jak trudno jest usłyszeć
Pośród armatnich wystrzałów
Ciche prośby pięciolatka
I na palcach Ci wyliczę
Słowa gorzkie, pełne żalu
W których miłość jej jak matka
Wiem, niełatwo czynić cuda
Gdy się dziecko Ciebie zrzeka
Lecz, Nasz Ojcze, uwierz, proszę
Chcemy wierzyć, że się uda
Słabość cechą jest człowieka
Lecz resztki wiary w sobie noszę
Proszę, Panie Wszechmocny
Dobrych ludzi ujrzyj jeszcze
Oni dają plon owocny
Potrafią darzyć innych szczęściem
Boże srogi, sprawiedliwy
Wiedz jak mocno kocha Ciebie
Człowiek, który Ci ubliży
Ten ktoś wierzy, że w Niebie
Będzie mógł się do Ciebie zbliżyć.
Przemyj oczy swe
Wodą z brudnych rzek
Może wtedy ujrzysz ból
Bo dobrze wiesz
Czemu się Ciebie człowiek zrzekł
Nim odejdziesz w niebiosa
Chciej otworzyć uszy
Wysłuchać co mówi rosa
Może coś Cię jeszcze wzruszy
Wiem jak trudno jest usłyszeć
Pośród armatnich wystrzałów
Ciche prośby pięciolatka
I na palcach Ci wyliczę
Słowa gorzkie, pełne żalu
W których miłość jej jak matka
Wiem, niełatwo czynić cuda
Gdy się dziecko Ciebie zrzeka
Lecz, Nasz Ojcze, uwierz, proszę
Chcemy wierzyć, że się uda
Słabość cechą jest człowieka
Lecz resztki wiary w sobie noszę
Proszę, Panie Wszechmocny
Dobrych ludzi ujrzyj jeszcze
Oni dają plon owocny
Potrafią darzyć innych szczęściem
Boże srogi, sprawiedliwy
Wiedz jak mocno kocha Ciebie
Człowiek, który Ci ubliży
Ten ktoś wierzy, że w Niebie
Będzie mógł się do Ciebie zbliżyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz